Już prawie miesiąc mnie tu nie było. Jak ten czas szybko leci…
Mam ostatnio bardzo dużo pracy. Zaszły małe zmiany w firmie. Było zebranie, na którym wszyscy zebrali opierdol za całokształt działań i brak współpracy. Z przyczyn niezależnych ode mnie zwaliło się na mnie więcej roboty. Nowe obowiązki spowodowały, że całe dnie siedziałam w pracy i ogarniałam temat. Niestety na początku odbiło się to na moim związku z K., bo zaniedbałam go. Był na mnie trochę zły o to. Jeszcze jakby tego było mało, to bardzo ostro się pokłóciliśmy. Już sama nie pamiętam, od czego się zaczęło, ale widowiskowo było podobno. Byliśmy wtedy na grillu u znajomej. Oboje pijani, nieustępliwi. Kłóciliśmy się, niby godziliśmy, bo ktoś tam próbował nas pojednać, lecz i tak skończyło się tym, że każde wyszło (ja podobno wybiegłam) z grilla osobno. Następnego dnia pocieszałam się wódką w jakimś barze i tak się upiłam wtedy, że nie pamiętam, jak mnie do domu przywieziono. Później okazało się, że K. walczył wtedy z kolegą w innym lokalu w ten sam sposób i też się tak spili. Jednak ja będąc zła na niego wcale się nie odzywałam, a on obrażony później wyjechał gdzieś w swoich sprawach. Ocknęłam się dopiero wtedy, gdy zadzwonił do mnie i powiedział, że jest bardzo chory. Tak żałowałam, że nie mogę się nim opiekować, gdy on tego potrzebował. A chwyciło go takie przeziębienie, że nie miał siły wsiąść w samochód i wrócić do domu. Został na noc w hotelu. Przespał się, odpoczął i wrócił następnego dnia prosto do lekarza po leki. Potem już był u mnie i sama się nim zajmowałam. Pogodziliśmy się wtedy. Przy okazji też szczerze porozmawialiśmy o nas. To uświadomiło nam, że jak oboje nie spuścimy z tonu, to się pozabijamy w końcu. Tym bardziej, że K. ma silny charakter i potrafi być wręcz władczy momentami. A ja też jestem zawzięta i uparta. Bałam się też wtedy żeby moja znajoma nie wykorzystała tej naszej ostatniej chwili słabości w związku i nie wkroczyła do akcji w odpowiednim momencie. W końcu, nie czekając na dalszy rozwój wypadków, gdy nadarzyła się okazja zrobiłam jej niezwykle wymowną aluzję, że jak zrobi jakikolwiek fałszywy ruch, to pożałuje. Zrozumiała. O czym dowiedziałam się później, gdy obrobiła mi dupę. Stwierdziłam, że nie będę ruszała tej sprawy na razie, bo to śliski temat. Jednak zapamiętam to sobie, więc i tak kiedyś pożałuje. Weekend majowy miałam krótszy niż przewidywałam, lecz bardzo intensywny. K. zrobił mi niespodziankę i zabrał do Zakopanego na kilka dni. Wycieczka bardzo nam się udała. Odpoczęłam psychicznie od tego wszystkiego i spędziliśmy dużo czasu razem, a było nam to obojgu potrzebne.
Teraz znów szara rzeczywistość. Źle się czuję od kilku dni. Jestem osłabiona. Nie dosypiam, nie dojadam i często boli mnie głowa. Chyba muszę w końcu zwolnić tempo, bo nadmiar kawy i papierosów naprawdę mi nie służy. Niby wiem o tym, a tak ciężko zmienić te przyzwyczajenia. Zwłaszcza teraz, gdy mam taki stresujący okres. Jednak zapowiada mi się teraz weekend u rodziców, więc już moja mama zadba o mnie i o to, bym nadrobiła wszystkie zaległości w zdrowym trybie życia i odżywiania przede wszystkim.
Mam ostatnio bardzo dużo pracy. Zaszły małe zmiany w firmie. Było zebranie, na którym wszyscy zebrali opierdol za całokształt działań i brak współpracy. Z przyczyn niezależnych ode mnie zwaliło się na mnie więcej roboty. Nowe obowiązki spowodowały, że całe dnie siedziałam w pracy i ogarniałam temat. Niestety na początku odbiło się to na moim związku z K., bo zaniedbałam go. Był na mnie trochę zły o to. Jeszcze jakby tego było mało, to bardzo ostro się pokłóciliśmy. Już sama nie pamiętam, od czego się zaczęło, ale widowiskowo było podobno. Byliśmy wtedy na grillu u znajomej. Oboje pijani, nieustępliwi. Kłóciliśmy się, niby godziliśmy, bo ktoś tam próbował nas pojednać, lecz i tak skończyło się tym, że każde wyszło (ja podobno wybiegłam) z grilla osobno. Następnego dnia pocieszałam się wódką w jakimś barze i tak się upiłam wtedy, że nie pamiętam, jak mnie do domu przywieziono. Później okazało się, że K. walczył wtedy z kolegą w innym lokalu w ten sam sposób i też się tak spili. Jednak ja będąc zła na niego wcale się nie odzywałam, a on obrażony później wyjechał gdzieś w swoich sprawach. Ocknęłam się dopiero wtedy, gdy zadzwonił do mnie i powiedział, że jest bardzo chory. Tak żałowałam, że nie mogę się nim opiekować, gdy on tego potrzebował. A chwyciło go takie przeziębienie, że nie miał siły wsiąść w samochód i wrócić do domu. Został na noc w hotelu. Przespał się, odpoczął i wrócił następnego dnia prosto do lekarza po leki. Potem już był u mnie i sama się nim zajmowałam. Pogodziliśmy się wtedy. Przy okazji też szczerze porozmawialiśmy o nas. To uświadomiło nam, że jak oboje nie spuścimy z tonu, to się pozabijamy w końcu. Tym bardziej, że K. ma silny charakter i potrafi być wręcz władczy momentami. A ja też jestem zawzięta i uparta. Bałam się też wtedy żeby moja znajoma nie wykorzystała tej naszej ostatniej chwili słabości w związku i nie wkroczyła do akcji w odpowiednim momencie. W końcu, nie czekając na dalszy rozwój wypadków, gdy nadarzyła się okazja zrobiłam jej niezwykle wymowną aluzję, że jak zrobi jakikolwiek fałszywy ruch, to pożałuje. Zrozumiała. O czym dowiedziałam się później, gdy obrobiła mi dupę. Stwierdziłam, że nie będę ruszała tej sprawy na razie, bo to śliski temat. Jednak zapamiętam to sobie, więc i tak kiedyś pożałuje. Weekend majowy miałam krótszy niż przewidywałam, lecz bardzo intensywny. K. zrobił mi niespodziankę i zabrał do Zakopanego na kilka dni. Wycieczka bardzo nam się udała. Odpoczęłam psychicznie od tego wszystkiego i spędziliśmy dużo czasu razem, a było nam to obojgu potrzebne.
Teraz znów szara rzeczywistość. Źle się czuję od kilku dni. Jestem osłabiona. Nie dosypiam, nie dojadam i często boli mnie głowa. Chyba muszę w końcu zwolnić tempo, bo nadmiar kawy i papierosów naprawdę mi nie służy. Niby wiem o tym, a tak ciężko zmienić te przyzwyczajenia. Zwłaszcza teraz, gdy mam taki stresujący okres. Jednak zapowiada mi się teraz weekend u rodziców, więc już moja mama zadba o mnie i o to, bym nadrobiła wszystkie zaległości w zdrowym trybie życia i odżywiania przede wszystkim.


-
LotarKing:
-
Nagi instynkt:
Pokaż wszystkie (2) ›